• Wpisów:10
  • Średnio co: 124 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 20:38
  • Licznik odwiedzin:3 095 / 1371 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Cześć.
Ostatnio straciłam chęci na pisanie..
Przestałam pisać na loombands, ale to inna bajka.
Od teraz mam więcej czasu na tego bloga, którego przyznaję bez bicia, zaniedbuję.. Przepraszam.
Nie będę pisać co u mnie, bo u mnie źle. Jak zwykle. :'

Dzisiaj jeszcze bardziej niż zwykle odczuwam brak czworonożnego przyjaciela. Tęsknię za moim psem, a przy pisaniu tego posta kilkakrotnie płakałam. Oh, dziękuję siostrzyczko za rozpierdalanie mnie psychicznie. ;'
Wiem, że prędko przyjaciela owego nie zyskam, bo każdy ma mnie w dupie.
Życie.


Chcę już wrócić do szkoły, do przyjaciół. Mam d o ś ć "spędzania czasu" z "bliskimi". Polega to na wychwalaniu siostry, śmianiu się i oglądaniu komedii.. aha, ja siedzę sobie w swoim pokoju, z słuchawkami na uszach i użalając się nad swoim życiem. Od paru dni BFF nie wchodzi na skype i to mnie jeszcze bardziej udupia. Nie żebym była słaba czy coś.


Ale wiecie co? Pierdolę. Wszystko. Po prostu to wszystko pierdolę. Po cholerę się zamartwiam, będę sobie szczęśliwa samotnie i nie mam zamiaru więcej płakać czy odczuwać jakąkolwiek tęsknotę: one mają swój świat, ja mam swój, jedyne co nas łączy to geny i dach nad głową. I dobrze mi z tym. Kocham mamę, ale nie odczuwam specjalnej potrzeby spędzania czasu z nimi. Czuję się przy siostrze jak ku....


Na szczęście jest muzyka. Wigilia minęła dobrze, ale dzisiejszy dzień coś w mnie pękło: wybuchnęłam płaczem na oczach mamy i sióstr. Jeszcze tego mi cholera brakowało. Siedzę sobie teraz w ciemnym pokoju i piszę ten post, słuchając na full rock'a, słyszę ich rozmowy, śmiech a ja to teraz pieprzę i nie odczuwam żadnego smutku. Mam ochotę ryczeć, ale nie. Nie dam tej.. owej satysfakcji. Pierdolę.



Tyle.
Kurwa, chcę nią być.
Chcę spędzać czas z mamą, ale nie. Pierdolę.
Nie tęsknię, nie żałuję, nie płaczę. Olewam.
I żegnam. ;_;

 

 
Cześć ^-^
Dzisiaj mam taki nawet pogodny humorek, chociaż zepsuło go to, że na innym blogu.. ah, nie zrzędzę i przechodzę do konkretów, drodzy państwo.;3

Wczoraj spotkałam się u mnie z M. i było bardzo fajnie, choć przez pierwszą godzinę tylko gadałyśmy, później obejrzałyśmy całego Titanica i nie powiem, parę łez poleciało. Naprawdę wzruszający film, który pewnie wielu z was już dawno obejrzało, ale ja leń - obejrzałam wczoraj. ;' Aha, jeszcze jedno, wychodzę za Jacka (^_^)

Na skejpie, o jedenastej w nocy dokładnie pogodziłam się z moją przyjaciółką z starej szkoły, z którą niestety straciłam kontakt miesiąc temu.
Nie wiem nawet jak, ale nasze rozmowy zleciały do późnej pory i szczerze mówiąc, nie chciałam do siebie tego dopuszczać, ale bardzo mi jej brakowało. Oprócz tego zaczęłam pogrywać w transformajsa, ale o tym kiedy indziej.


Sama do końca nie wiem, o czym w tym poście mam napisać, bo jedna osoba być może naprawdę czeka na ten post i nie chcę jej zawieść, więc no..6-6


Co tam jeszcze.. ah, zapomniałabym! Jutro ŚWIĘTA ^_^ [nikt tego nie wiedział, no co ty.] Dla wszystkich jest to szczęśliwy czas prezentów, rodzinny czas w którym to obdarowujemy się życzeniami. Prezenty już są zapakowane pod choinką i nie mogę się doczekać, kiedy będzie mi dane odpakować tą małą paczuszkę. Oprócz tego bardzo wyczekiwałam bym tych Świąt, ale pewnie po kolacji pójdę do swojego pokoju i przesiedzę tam całą noc, bo najwyraźniej nie mam ochoty na kontakt z moją siostrą. Nie i już, ale co tam, ważne, że ona będzie, ja już nie jestem taka 'nie zbędna'.
Chyba trochę inaczej postrzegam ten radosny czas, ale już nie o tym. Więc jutro oficjalny dzień nieszczerych uśmiechów, udawanych życzeń które nigdy się nie spełnią i odczuwania samotności w jeszcze bardziej bolesny sposób! ^-^ Jej, święta!
Kiedyś zbiorę się na lepszy wpis, przepraszam. ;<
  • awatar Zuziaczkowy Zawrót Głowy: Ekhm... zauważam, że Jack jest od dawien dawna moj i tylko mój!!! ;) :* <3
  • awatar turkusowaa: Ja niestety prezentów pod choinkę najprawdopodobniej mieć nie ędę,nie spodziewam sie bo dosałam 6 grudnia :') Ale co tam jakoś niczego specjalnie nie pragnę xd Hm... żeby czuć magię świąt? Czuję magię przygotowań ,ale świąt to jednak chyba nie jeszcze xd Dopiero jutro jak ciocia przyjedzie to poczuję.Dawno jej nie widziałam i bardzo się stęskniłam. Życzenia zawsze są dla mnie krępujące,ale zaplanowałam coś w końcu powiedzieć i muszę zdobyć się na odwagę. Hm... Nie wiem co pisać... W Święta zdarzają się cudy może coś się zmieni na lepsze między Tobą a Twoją siostrą :') Może inaczej będzie Cię traktować.Rany co ja piszę xd Przepraszam,ale nie wiem no co poradzić. Czasem tak bywa ... Cudownie natomiast ,że pogodziłaś się przyjaciółką.Przyjaciele to skarb <3 Życzę szczęści i ten post wcale nie był nieudany :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Hej.
Ostatnio strasznie spodobały mi się paznokcie, które można podziwiać w internetach.
Nie gadam za dużo, bo wiem, że tylko jedna osoba mnie naprawdę czyta.
Wstawiam moje ulubione propozycje.

Jest tego dużoo, poszukajcie sobie w internetach :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
O Boże, jak ja nienawidzę siebie. ;-;
Ah, w tygodniu mam zajebisty nastrój, ale jak przychodzi weekend i przyjeżdża moja siostra, hm, co tu dużo gadać, z nią to każdy ma ochotę tylko się pociąć albo skoczyć z mostu.
Nienawidzę jej.
Gada na mnie mamie, siostrze i teraz mam ochotę tylko się zabić. Niszczy mnie psychicznie, pier^oli że nic nie robię, choć i tak siedzi cały tydzień w tym swoim internacie i gó^wno tak naprawdę wie.
Je^ać tych którzy za plecami sieją ferment.♥ <--- moje motto jak ktoś mnie wku.. wkurza.
Ale już do tematu.
Ja osobiście uwielbiam styl przedstawiony na zdjęciach a fotki mam stąd:

www.mamik0.pl


zszywka.pl


storenvy.pl

W następnym poście coś bardziej mojego :3
  • awatar turkusowaa: @Stories Of Horse Love.•: proszę ;) cieszę się,że może choć troszkę pomogłam :') lubię to robić jeśli potrafię w ogóle xd Choć nie zawsze - najtrudniej jest komuś spojrzeć w oczy i pocieszyć tak ,aby nie zranić,bo nie wiadomo jak druga osoba to odbierze ;--;.W każdym bądź razie zawsze możemy popisać jeśli chcesz :P
  • awatar Stories Of Horse Love.•: @turkusowaa: Dziękuję. : ) Twoje słowa wiele dla mnie znaczą, wiesz, tylko ty tak naprawdę przeczytałaś wpis, bo to widać. ; ) Jak to się mówi, po trupach. ; ) Też nienawidzę takich komentarzy, ale dałam sobie spokój z usuwaniem ich bo niektórzy są na tyle tępi żeby dwa razy spamować na tym samym blogu.; ) Ja prawdę mówiąc nie nienawidzę nikogo tak bardzo jak mojej własnej siostry. Nie są to sprzeczki jak pewnie myślisz, że przesadzam, po prostu czasem zdarza się nam drzeć na cały blok o trzeciej w nocy, bo to jest moja typowa pora iścia spać. c: Ale nie truję Ci już i jeszcze raz dziękuję.♥
  • awatar turkusowaa: ehh... jak ja tego nie luboę jak ktoś pisze "super blog.zapraszam do mnie..." nawet nie przeczytając treści bloga . to jest noe fair :o! no właśnie ,a co do Twojego postu: współczuję ,bardzo Ci współczuję. Może i nie wiem jak to jest kogoś nienawidzieć bo się staram ,a zresztą nie mam powodów.Może nigdy tak bardzo się z nikim nie pokłóciłam abym tak to odczuwała,ale chociaż troszkę staram się domyśleć jak to jest i bardzo Ci współczuję.W tych czasach ludzi różni tak wiele. Chociaż w sumie zawsze różniło.Teraz po prostu są oni znacznie bardzoej krytyczni i zadufani w sobie,gotowi zrobić wszystko żeby kogoś zranić nawet będąc świadomym jaką to ma moc. To smutne.Bóg stworzył świat -tak.myślę- po to byśmy mu pokazali ile jesteśmy warci,my tymczasem zamiast sobie pomagać rujnujemy się wzajemnie. Taka jest taktyka ludzi.Mam nadzieję że kiedyś się to zmieni. A Tobie życzę bardzo bardzo szczerze ,aby w pewnym momencie wszystko co złe zmieniło się.Na lepsze.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Nastąpiła mała blogowa zmiana.
Otóż zrezygnowałam z zakładania kolejnych blogów, dlatego ten poświęcam muzyce.
Muzyce, modzie, mnie, zwierzętom, opowiadaniom.
Tak, w skrócie to blog o mnie. Jak zwał tak zwał.
Oh, dużo fantastyki, książek, rocka.. ah, no nie rozpisuję się już ^-^ Tyle, co chciałam napisać.
Ah, no tak. Pełno one shot'ów, bezkontekstów, marudzenia, pegazów i mojego życia. Dobra, zanim znów się rozpiszę ^-^
Idę coś wyskrobać. Nie mogę żyć bez loombandsowego bloga ;-; xOx
I kolejna świetna nuta, którą uwielbiam i nie mogę przestać słuchać. .^.
Ubierałam dzisiaj z sąsiadką krzaki [xd] przed blokiem, zaraz mi ręce odpadną >< Zimno. Ale zimy nie ma. Lipa.
~niech ktoś wejdzie na skype~

  • awatar turkusowaa: + Opowiadania?! czekam,czekam z niecierpliwości :O! przeczytałam Twój opisz ,czyżbyś też kochała konie? ja nigdy niestety nie miałam z nimi styczności ,ale przyjaciółka mnie zaraziła i tak strasznie chciałabym się nimi chociaż zajmować :D Przepraszam za spam ;--;
  • awatar turkusowaa: krzaki :') [*] Ja jutro ubieram xd :D może choć troszkę poczuję teń świąteczny klimat :P fajnie piszesz :o serio,aż łatwo i przyjemnie się czyta,a jakoś nie często spotykam takie blogi. może wreszcie znalazłam coś do przyjemnego czytania :"D Wesołych Świąt i obserwuję ,nic nie sugeruję xd Pozdrawiam :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
^Heidi^
Z przerażeniem czekałam na śmierć. Ona jednak nie nadeszła. Oczekiwałam, aż kopyta białego konia nastąpią na mnie, łamiąc kręgosłup i kark. Ale to się nie zdarzyło. Poczułam wtedy silne ręce na swoich ramionach, które szybko wyciągnęły mnie z objęć śmierci. Wylądowałam w zaspie śnieżnej i z trudem oddychałam. Postanowiłam otworzyć oczy. Nade mną klęczała Sia, instruktor i jakiś chłopak. Była tam też Melanei, ale ona trzymała się z dala. Kilka amazonek pobiegło po pomoc, inne poskramiały oszalałego ogiera, kolejne odprowadzały swoje równie spłoszone i wyprowadzone z równowagi konie do boksów. Czułam się winna. Moje policzki pochłonął rumieniec.
- Nic Ci się nie stało? Coś Cię boli, coś złamałaś..? - zaczął młody chłopak, wyglądał na rok od mnie starszego. Zmarszczyłam brwi. Nie byłam dzieckiem, żeby mnie tak otaczali i żeby o to pytali, za każdym razem jak się potknę czy upadnę.
- Nie. - burknęłam, jak za każdym razem gdy mnie o o pytano. Sia i brunet wymienili rozbawione spojrzenia a ruda machnęła ręką z spojrzeniem "spoko, ona tak ma". Zmierzyłam ją chłodnym spojrzeniem, co też ją rozbawiło. Co w mnie jest takiego zabawnego?! Zaczęłam się denerwować. Usiłowałam wstać, ale kiedy nieudolnie podjęłam się wyślizgnięcia z śniegu w grubej, puchatej kurtce postanowiłam dać sobie spokój. Tylko się ośmieszę. Już pierwszego dnia musiałam sobie zwalić reputację. Pewnie teraz i konie i ludzie mnie nienawidzą.
- Dobra, dzieciaki, pomóżcie jej dojść do domku. Uważaj na siebie, i nie martw się, przecież nic się nie stało. - powiedział instruktor. Był wysokim blondynem, miał niebieskie oczy i był bardzo miłym człowiekiem. Zirytowało mnie określenie "dzieciaki" i to, że ktoś znów musi się mną zajmować, ale dałam spokój. Sia i James (tak miał na imię owy chłopiec, którego bawiło wszystko co robiłam.) wzięli mnie pod ręce, ale ja się wyrwałam i szłam trochę z przodu z uniesioną głową. Kiedy doszłam do domku, a oni się do niego dowlekli za mną Sia wpadła na genialny pomysł zaproszenia James'a na gorącą czekoladę. Przewróciłam oczami ale się zgodziłam, w końcu to ja byłam tutaj "tą nową, która nie ma nic do gadania". Pociągnęłam za klamkę, ściągnęłam buty, kurtkę, czapkę, szalik i rękawice po czym poszłam do kuchni i wsypałam do szklanek kakao w proszku, zalałam gorącą wodą i podałam kubki do rąk chłopaka i dziewczyny.
- Heidi, jeździłaś już kiedyś? - ciszę przerwał aksamitny głos James'a. Zmierzyłam go spojrzeniem.
- A wyglądam Ci na osobę doświadczoną w kontaktach z końmi? - mruknęłam i pociągnęłam łyk napoju. Otuliłam się kocem i usiadłam obok grzejnika. Był gorący, ale mi nadal było bardzo zimno.
- Głupio tak siedzieć w domu, co powiecie na przejażdżkę? - zaproponował a ja nawet nie dałam mu skończyć.
- Chyba sobie żartujesz. Do jutra się stąd nie ruszam. - odwarknęłam, choć reakcja Sii była bardzo pozytywna. Po długich namowach dałam się przekonać.
Pięć minut później miałam problem z osiodłaniem mojego kasztana.
- Ehm, dlaczego siodłasz nie swojego konia? - zapytał mnie James a ja spojrzałam na niego oszołomiona. Jak to nie mojego? Pokazał mi na tablicy nazwisko jakiejś holenderki. Kilka boksów dalej spostrzegłam swoje. Podziękowałam mu i się roześmiałam. Śnieżnobiały koń wpatrywał się w mnie ufnie. Fenix.
- Cześć, kochany.. - położyłam dłoń na jego chrapach. Zawsze tak witam się z końmi. Kolejny raz miałam problem z siodłaniem, ale James mi pomógł. Podziękowałam mu i w trójkę ruszyliśmy na przejażdżkę po ośnieżonych lasach. Z początku jechaliśmy równo, rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Sia ujeżdżała cudownego karego konia, Diamond'a. A James? James został daleko w tyle. Pędziłyśmy przed siebie z śmiechem. Z początku byłam wystraszona, od mojej ostatniej jazdy konno minęło parę lat, ale Fenix był idealnym koniem dla takiej osoby jak ja.




Parę godzin później zaczęło się ściemniać, a James nas dogonił. Zaliczyłam dosyć bolesny upadek, ale na wylądowałam w zaspie. Nie jedyna upadłam, dlatego nie odczuwałam żadnego skrępowania. Moje włosy były pozlepiane śniegiem od ataków James'a.
- Wracajmy już, robi się ciemno. - zasugerowałam a przyjaciele się zgodzili. Już byliśmy przyjaciółmi, traktowałam ich jak najlepszych przyjaciół.



***************************
Dobra, lecę dodać wpis na bloga o Monster High. Jutro/dzisiaj dodam coś o koniach ;3 <3
  • awatar Kowalski, opcje!: Przeczytałam pierwsze zdanie i wsiąkłam. Twoje opowiadanie jest cudowne. Z niecierpliwością czekam na następny rozdział.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
^Heidi^
Chwilę zostałam przy kasztanie, ale po chwili nie mogłam się oprzeć, by nie podejść do Femme. Trochę obawiałam się klaczy, ale ona pozwoliła mi położyć dłoń na jej chrapach. Zarżała cichutko, jakby dając pozwolenie na dotknięcie jej. Pogłaskałam ją po szyi, ale kiedy drzwi się otworzyły niemal nie złamałam sobie nogi, gwałtownie odskakując.
- Hej, spokojnie. Nic Ci się nie stało? - ruda dziewczyna zamknęła za sobą ostrożnie drzwi i do mnie podbiegła. Powstrzymywała się od śmiechu. Chciała pomóc mi wstać.
- Nie, dzięki. - burknęłam i z trudem sama się podniosłam.
- Przepraszam, nie chciałam Cię urazić. Chyba jesteś tu nowa, co? - zapytała przyjaźnie, a ja skinęłam tylko głową, otrzepując kurtkę i spodnie z siana. Wyczułam w jej głosie pewną dozę szczerości więc podniosłam na nią wzrok. Miała na sobie ubrudzone błotem i śniegiem bryczesy, zwykły, czerwony sweter i marynarkę jeździecką. Przyjęłam przeprosiny i przedstawiłam się dziewczynie.
- Ja nazywam się Sia. Zaraz, Heidi? - zapytała, jakby skądś znała moje imię.
- Tak.. - mruknęłam nie pewnie. Ona niespodziewanie uścisnęła mnie i krzyknęła z radości.
- Będziemy dzieliły pokój! - uświadomiła mnie, a ja delikatnie się uśmiechnęłam. Owszem, wspaniała wiadomość, w końcu ją znam, jest miła i całkiem fajna, ale ceniłam sobie samotność i prywatność i nie uśmiechała mi się perspektywa dzielenia z kimkolwiek pomieszczenia. Poszłyśmy razem do małego domku, jednego z trzydziestu czterech małych domków zamieszkiwanych przez uczniów szkółki. Rzeczywiście znalazłam tam swoje bagaże. Usiadłam na łóżku.
- Dzisiaj już nie będzie lekcji, trochę się spóźniłaś. Miałam właśnie iść popatrzeć na treningi amazonek.. - zaczęła, i nie musiała kończyć, ja się zgodziłam. Wciągnęłyśmy kozaki po kolana, ciepłe, dresowe spodnie, swetry i kurtki. Teraz mogłyśmy wyjść na walkę z śniegiem. Musiałyśmy przejść całkiem spory plac, żeby dotrzeć na padok ćwiczeniowy zwycięskich koni. Wszystkie amazonki wyglądały tak samo, ale wtedy dostrzegłam Femme. Zatkało mnie. Jaka ona jest piękna. Skakała przez przeszkody z łatwością, tak, jak człowiek oddycha czy chodzi. Zachwycała mnie. Nigdy pewnie nie dosiądę tak cudownej klaczy.Zamyślona oparłam się o barierkę, ale ona odchyliła się, a ja zrobiłam fikołka i wpadłam na tor. Obdarłam sobie łokcie i kolana, na dodatek coś mi przeskoczyło w szyi.
- Heidi, uważaj! - usłyszałam krzyk Sii, a potem zrozumiałam. Wprost na mnie biegł biały ogier, przerażony i spłoszony krzykiem ani myślał się zatrzymać. Piszczałam z strachu, sparaliżował on moje ciało tak, że nie mogłam się ruszyć.

*******
Ojej, zakochałam się w tej piosence, jest taka.. ohm. Popłakałam się przy niej. ;-;
Muszę przestać być taka wrażliwa.
  • awatar Stories Of Horse Love.•: Dziękuję ♥
  • awatar Jedno uczucie ❤: Ojeeej ciekawe co z Heidi ! Mam nadzieje ze sie jej nic nie stanie. Jakiś przystojny jeździec konny ja uratuje ? :D hahahaha ! Ubóstwiam, uwielbiam i czekam na next !<3
  • awatar Martynkaaa *.*: Wrażliwość jest piękna ;3 Ja też się łatwo wzruszam przy piosenkach,a ta jest cudowna ♥ Trafia na moją playlistę ^-^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
^Heidi^
Siedziałam jak na szpilkach w samochodzie oczekując, aż auto się zatrzyma. Mój ojciec za kierownicą skupiał się tylko na drodze. I dobrze, nie miałam ochoty na rozmowę z nim. W końcu ujrzałam szyld stadniny. Uniosłam kąciki ust. Odpięłam pasy. W końcu dojechaliśmy. Wyskoczyłam pośpiesznie, otworzyłam bagażnik, wyciągnęłam cztery wielkie, ciężkie torby podróżne i chciałam jak najszybciej uciec, ale on był szybszy i przejął od mnie trzy walizki. Zaprowadził mnie do gabinetu właściciela stadniny, w której organizowany był obóz konny. Zapukał kilkakrotnie, a ja oparłam się plecami o ścianę.
- Proszę wejść. - usłyszałam męski, ale przyjazny głos zza drzwi. Wykonaliśmy polecenie i władowaliśmy się do gabineciku. Nie był zbyt duży. Ojciec za mnie wszystko załatwił, a ja tylko się przysłuchiwałam. Wręczono mi klucze i zawołano jakąś nastolatkę aby się mną "opiekowała". Przyznam szczerze, że było to wielkie miejsce, dlatego chciałabym mieć kogoś, kto by mnie oprowadził, poznał z innymi, ale nienawidziłam świadomości, że nie dam sobie sama rady. Po chwili z głębi korytarza budynku instruktorów i dyrektora wyłoniła się wysoka blondynka o czekoladowym spojrzeniu. Podała mi delikatną dłoń, a ja ją uścisnęłam.
- Idź za mną. Tylko się nie zgub. - brzmiała przyjaźnie i wydała mi się miłą osobą. Podążyłam posłusznie za nią. Ojciec zaniósł pakunki do mojego pomieszczenia i wyszedł bez słowa. Co za ulga, zero zbędnych uścisków czy słów pożegnań. Jeśli wierzyć plakietce na koszuli blondynki, nazywała się Melanei. Niespotykane. Melanie, owszem. Ale nie Melanei. Zapatrzyłam się na włosy falujące na plecach dziewczyny i niemal nie rozbiłam sobie głowy o podwinięty dywanik. Ona w ostatniej chwili złapała mnie za ramię.
- Uważaj trochę. - mruknęła. Szepnęłam ciche "dzięki" i wyrwałam się z uścisku dłoni blondyny.
Zaprowadziła mnie do stajni, w końcu. Nareszcie zobaczyłam te rozumne stworzenia nazywane końmi. Oh, ale ja je kocham. Podeszła do jasnokasztanowatego ogiera i przywołała mnie dłonią. "Ten jest twój" - zwieńczyła swoje słowa pogardliwym uśmieszkiem.
- A ty, jakiego konia ujeżdżasz? - starałam się zignorować docieki piętnastolatki. Wskazała na karą klacz. Rozdziawiłam usta. Piękna. Boska. Cudowna. Jak każdy koń zresztą, ale ona miała coś, co odciągało wzrok i uwagę od wszystkiego innego.
Piękna - wyjąkałam.
- Nie twoja liga. Ja jestem w narodowej pięćdziesiątce nastoletnich amazonek. - uśmiechnęła się z dumą. Zmierzyłam ją spojrzeniem, którym obdarzałam tylko osoby, których nienawidziłam z całego serca. Skuliła się delikatnie pod jego natłokiem, ale po chwili zostałam obdarzona podobnym wzrokiem z jej strony. Podeszłam do swojego ogiera i przeczytałam z górnej tabliczki informacyjnej jego dane.
- Nie jesteś mi już potrzebna. - powiedziałam z wyższością. W środku odczuwałam ogromną satysfakcję z tego, że tym razem to ja jej dopiekłam. Otworzyła usta, ale za chwilę się zamknęły a ona wyszła pośpiesznie, prychając i mrucząc do siebie obelgi. Odprowadziłam ją wzrokiem aż do wrot, które trzasnęły z hukiem. Wzdrygnęłam się, a potem podeszłam do.. Femme. A więc tak się nazywa.

******
Może być? ; )
Rozkręcę się później. Chyba.
Tymczasem idę pracować na kolejny rozdział! <3 ;3
Mniej więcej tak sobie wyobrażam konia Heidi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
.Femme.

Kara klacz, trzy lata.
Ujeżdżenie klasyczne, skoki.
Rozchwytywana, fantastyczna klacz.
Często skreślana przez uporczywość, upartość i nieposłuszeństwo, choć częściej amazoni decydują się na dosiad zaborczej klaczy. Nie kończy się to najlepiej, ale koń dobiega mety, dzięki czemu zwyciężają.
Zdystansowana i chłodna. Nie lubi obcych, nie jest lojalna, może z jeźdzcem spędzić nawet parę lat, ostatecznie i tak wybrałaby ucieczkę.
Interesowna.
Nienawidzi być dosiadana przez niedoświadczone dzieciaki.
Pragnie wolności, ale o to nie walczy.
Ma pełno gracji i elegancji, często nazywana Pokrzywą.
  • awatar Psy, koty i inne...: Ładna fotka, też bym nie lubiła być "dosiadana przez niedoświadczone dzieciaki" jak bym była koniem ;) ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hey.
Założyłam blog żeby pisać opowiadania o miłości człowieka do konia, konia do człowieka.
Oprócz tego wszystkie inne rzeczy związane z zwierzętami.
Zapraszam do obserwacji, co ważniejsze, czytania.
Coś postaram się dodać w rodzaju przedstawienia dwóch czy trzech najważniejszych postaci.
Jestem stąd: http://loombands.pinger.pl/
Żyję miłością do zwierząt, muzyki i literatury.
Gustuję w rocku, choć nie ograniczam się do jednego gatunku muzyki.
~Pozdrawiam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›